Reklamę digitalową w e-commerce trudno już porównać nawet do sztuki – to niemal religia. Wierzymy w świętą trójcę: targetowanie, optymalizację i remarketing. Modlimy się do algorytmów, aby łaskawie podniosły CTR, a błagania o niższy CPC odbywają się przy świetle… monitorów. Składamy więc kolejne złotówki na ołtarzach o nazwie Meta, Google, YouTube, TikTok. Ustawiamy lookalike audience, retargetujemy, zmieniamy kreacje co trzy dni. Zatem jak nie wierzyć w cuda, skoro niemal metafizycznie, gdy klient szuka butów, pojawia się mu but?



