UOKiK alarmuje. W polskim e-commerce rośnie liczba fałszywych sklepów internetowych. Podszywają się one pod lokalne marki, oferują podejrzanie tanie produkty. Często działając w modelu ukrytego dropshippingu. Konsumenci nieświadomie zamawiają towary od sprzedawców z Azji, narażając się na długi czas oczekiwania, brak możliwości zwrotu lub całkowity brak dostawy. Sprawdź, jak rozpoznać fałszywy sklep internetowy i co zrobić, gdy padniesz ofiarą oszustwa.
Z tego artykułu dowiesz się:
- na czym polega proceder podszywania się pod polskie sklepy internetowe,
- jak działa ukryty dropshipping,
- na co zwrócić uwagę, by nie paść ofiarą fałszywej witryny,
- gdzie zgłaszać incydenty i jak odzyskać pieniądze po nieudanym zakupie,
- dlaczego UOKiK sprawdza Meta Ads i Google Ads.
Skala problemu. Podróbki i ukryte pochodzenie towaru
W ostatnich miesiącach UOKiK otrzymuje coraz więcej skarg na fałszywe sklepy internetowe, które podszywają się pod polskie marki. W praktyce za nieuczciwymi stronami stoją sprzedawcy z Chin, którzy działają w modelu ukrytego dropshippingu i oferują niskiej jakości towary.
– Widzimy coraz większą skalę takich zjawisk jak fałszywe sklepy internetowe, podszywanie się pod rodzime marki i ukryty dropshipping. Nieuczciwi przedsiębiorcy wprowadzają w błąd odnośnie pochodzenia swojego biznesu i towarów. Interesy konsumentów są w ten sposób naruszane, spada też reputacja firm, pod które te podmioty się podszywają. Konsumenci muszą wiedzieć, na co zwracać uwagę, żeby zminimalizować ryzyko straty pieniędzy i nieudanych zakupów – mówi prezes UOKiK, Tomasz Chróstny.
Strony podszywające się pod lokalne biznesy stosują szereg technik manipulacyjnych. Od profesjonalnie wyglądających witryn po reklamy sponsorowane w social mediach. Konsument trafia na stronę, na której widzi promocję, hasła o wyprzedaży lub rodzinną firmę z tradycją. Później okazuje się, że to sklep zarejestrowany w Azji, a kontakt z nim po zakupie jest niemożliwy.
– Co jeśli już kupiliśmy podróbkę? Nie panikujmy! Mamy prawo do zwrotu towaru w ciągu 14 dni. Jeśli ten czas minął, możemy złożyć reklamację. A jeśli płaciliśmy kartą, bank może pomóc odzyskać pieniądze (to się nazywa chargeback). Ważne jest też, żeby zgłosić taką sprawę na policję, do UOKiK-u, albo do CERT Polska. Im więcej takich zgłoszeń, tym trudniej oszustom działać. Chrońmy się nawzajem i uczmy się, jak bezpiecznie kupować w sieci – radzi Urszula Wiszowata-Pilic, konsultantka ds. ekspansji międzynarodowej w B2B Fashion Hub.
Słuchaj podcastu „E-commerce bez tajemnic”
Czym jest ukryty dropshipping i dlaczego bywa niebezpieczny
Dropshipping jako model sprzedażowy sam w sobie nie jest nielegalny. Problem pojawia się, gdy sprzedawca nie informuje jasno, że pełni rolę pośrednika, a klient zamawia produkt bezpośrednio od azjatyckiego dostawcy. W takim przypadku konsument nie zna rzeczywistego sprzedawcy, nie ma jasności co do warunków zwrotu ani reklamacji. Często regulamin sklepu pomija obowiązkowe informacje, a adres zwrotny okazuje się być w Chinach. Koszty odesłania paczki są wysokie, a europejskie przepisy o ochronie konsumenta nie mają tu zastosowania.
Jak rozpoznać fałszywy sklep internetowy
Na fałszywych stronach mogą pojawiać się między innymi polsko brzmiące nazwy (np. imiona i nazwiska twórców), logotypy przypominające znaki firmowe znanych marek, różniące się jedynie drobnym szczegółem (np. dodatkowym znakiem), a także komunikaty o likwidacji sklepu lub dramatyczne apele o wsparcie.
sklep reklamuje się przez social media z podejrzanie dużymi promocjami, strona zawiera literówki i błędy językowe, brakuje pełnych danych kontaktowych i polityki zwrotów, regulamin jest niejasny lub niedostępny, adres zwrotu znajduje się poza UE.
– W dzisiejszych czasach, gdy wszystko kupujemy przez internet, łatwo jest dać się nabrać. Pamiętajmy: jeśli coś jest podejrzanie tanie (na przykład promocja -90 proc.), ma dziwną nazwę sklepu, albo strona wygląda, jakby była robiona na kolanie… to już sygnał, że coś jest nie tak. Zawsze sprawdzajmy, czy sprzedawca podaje swoje pełne dane i czy ma dobre opinie – podpowiada Urszula Wiszowata-Pilic. Pierwszy kontakt konsumenta z fałszywym sklepem często odbywa się za pośrednictwem reklamy w Google lub na Facebooku. Oszuści chętnie wykorzystują profilowanie i targetowanie, by trafić do użytkownika o określonych preferencjach zakupowych. UOKiK prowadzi obecnie postępowanie wyjaśniające wobec platform Meta i Google. Celem jest sprawdzenie, jak wygląda weryfikacja treści promocyjnych i czy nieuczciwi przedsiębiorcy mogą bez przeszkód reklamować fałszywe sklepy. Jak podejmować właściwe decyzje marketingowe i biznesowe na podstawie danych w e-commerce Chcesz, by Twój sklep internetowy zarabiał więcej? Pobierz teraz bezpłatny e-book „Dochodowy e-commerce 2025”. To aż 270 stron wskazówek od praktyków e-handlu. Warto zachować czujność, jeśli:
Meta i Google pod lupą UOKiKu





