Podatek cyfrowy wraca do agendy rządu w zmienionej formule i z jasno określonym celem. Nowe przepisy mają objąć duże platformy e-commerce generujące znaczące przychody w Polsce, ale nierozliczające tu podatku CIT. Projekt, przygotowany przez resort cyfryzacji przy wsparciu Ministerstwa Finansów, ma wejść w życie w 2027 roku i według zapowiedzi nie uderzy w firmy prowadzące realną działalność operacyjną w kraju.
Z tego artykułu dowiesz się:
- czym różni się nowa wersja podatku cyfrowego od wcześniejszych propozycji,
- jakie firmy e-commerce mogą zostać objęte nowymi przepisami,
- dlaczego mechanizm oparty na CIT jest kluczowy dla sprzedawców działających w Polsce,
- jakie mogą być skutki regulacji dla konkurencji na rynku e-commerce,
- kiedy realnie można spodziewać się wejścia przepisów w życie.
Nowa wersja podatku cyfrowego i zmiana kierunku polityki państwa
Rząd wraca do koncepcji podatku cyfrowego, ale w formule określanej jako równościowa. Zamiast szerokiego uderzenia w globalne big techy, nowe rozwiązanie ma koncentrować się na podmiotach, które sprzedają w Polsce na dużą skalę, a jednocześnie nie płacą tu podatku dochodowego. Jak informuje Rzeczpospolita, projekt trafi wkrótce do wykazu prac rządu, a jego start planowany jest na 2027 rok.
Resort cyfryzacji uzyskał w tej sprawie zielone światło Ministerstwa Finansów, co jest istotną zmianą wobec 2025 roku, gdy prace nad podatkiem cyfrowym zostały wstrzymane po naciskach dyplomatycznych ze strony USA. Obecnie narracja rządu jest inna i skupia się na uszczelnieniu systemu podatkowego oraz wyrównaniu warunków konkurencji pomiędzy platformami zagranicznymi a firmami działającymi lokalnie.
Słuchaj podcastu „E-commerce bez tajemnic”
Mechanizm oparty na CIT i ochrona firm działających lokalnie
Podstawą nowej konstrukcji podatku cyfrowego ma być powiązanie go z podatkiem CIT płaconym w Polsce. W praktyce oznacza to, że wysokość podatku cyfrowego będzie pomniejszana o CIT zapłacony na miejscu. Firmy posiadające w Polsce spółki, biura, pracowników i rozliczające tu dochody mają zapłacić podatek zerowy lub symboliczny.
Jak tłumaczył Dariusz Standerski, system ma premiować realną obecność gospodarczą, a uderzać w podmioty, które jedynie transferują przychody z polskiego rynku za granicę. W tym kontekście wskazywane są duże platformy e-commerce z Azji, które budują sprzedaż w Polsce, ale nie zostawiają tu istotnych wpływów podatkowych. To istotny sygnał dla właścicieli e-sklepów oraz firm sprzedających wielokanałowo. Rząd wyraźnie rozróżnia działalność operacyjną od czysto transakcyjnej obecności na rynku.
Przeczytaj również: Ustawa o PIP wstrzymana przez premiera. Co decyzja rządu oznacza dla e-sprzedawców
Skala wpływów budżetowych i porównanie z innymi krajami UE
Według szacunków przywoływanych przez Rzeczpospolitą, wpływy z podatku cyfrowego mają wynieść około 2 mld zł w pierwszym roku obowiązywania i docelowo przekroczyć 3 mld zł. To wartości istotne z punktu widzenia budżetu państwa, ale jednocześnie nieporównywalne z podatkami płaconymi przez lokalny handel detaliczny czy tradycyjny e-commerce.
Podatek cyfrowy funkcjonuje już w kilku krajach Unii Europejskiej, w tym we Francji, Hiszpanii, Włoszech, Austrii i na Węgrzech. W większości przypadków dotyczy on przychodów z usług cyfrowych, reklamy online oraz pośrednictwa platformowego. Polska do tej pory pozostawała poza tym nurtem, głównie z powodów politycznych i obaw o relacje handlowe z USA. Obecna propozycja różni się jednak od wcześniejszych modeli i jest wyraźnie dostosowana do realiów rynku e-commerce, w tym rosnącej presji konkurencyjnej ze strony platform takich jak Shein czy Temu.
Co podatek cyfrowy może oznaczać dla sprzedawców online
Dla większości polskich e-sklepów oraz firm sprzedających przez marketplace’y nowy podatek nie powinien oznaczać bezpośrednich obciążeń finansowych. Może jednak wpłynąć na warunki konkurencji i politykę cenową dużych platform zagranicznych. Jeśli część z nich zostanie objęta realnym obciążeniem podatkowym, presja cenowa na rynku może ulec ograniczeniu.
Z perspektywy przedsiębiorców istotne jest również to, że rząd zapowiada stabilność regulacyjną i długi horyzont obowiązywania przepisów. Podatek ma być rozwiązaniem systemowym, a nie doraźnym narzędziem fiskalnym.
FQA. Najczęstsze pytania o podatek cyfrowy
- Czy podatek cyfrowy obejmie polskie e-sklepy?
Nie. Z zapowiedzi rządu wynika, że mechanizm ma dotyczyć dużych platform generujących wysokie przychody w Polsce i nierozliczających tu CIT. Lokalne sklepy internetowe oraz firmy płacące podatki w kraju nie są celem regulacji. - Od kiedy ma obowiązywać nowy podatek cyfrowy?
Planowany termin wejścia w życie przepisów to 2027 rok. Projekt ma trafić do konsultacji i procesu legislacyjnego w 2026 roku. - Jakie firmy mogą zapłacić najwyższy podatek?
Największe obciążenia mają dotyczyć podmiotów, które osiągają wysokie przychody z polskiego rynku, nie posiadają tu stałej struktury biznesowej i nie płacą CIT w Polsce. - Czy podatek wpłynie na ceny dla konsumentów?
Pośrednio jest to możliwe, jeśli platformy objęte podatkiem zdecydują się przenieść część kosztów na sprzedawców lub klientów. Skala tego zjawiska będzie zależna od konstrukcji ostatecznych przepisów.


