Chińskie platformy e-commerce coraz mocniej wpływają na konkurencyjność polskiego handlu internetowego. Z najnowszego raportu Fulfilio wynika, że 43 proc. e-sklepów odczuwa rosnącą presję cenową ze strony takich graczy jak Temu, AliExpress czy Shein. Mimo to niemal połowa firm nie planuje rozpoczęcia sprzedaży za ich pośrednictwem. Zamiast konkurować wyłącznie ceną, przedsiębiorcy coraz częściej inwestują we własne sklepy internetowe, markę i jakość obsługi klienta.
Z tego artykułu dowiesz się:
- jak duża część polskich e-sklepów odczuwa presję ze strony chińskich platform e-commerce,
- które branże najmocniej konkurują z Temu, AliExpress i Shein,
- dlaczego 46 proc. firm nie planuje sprzedaży na chińskich platformach,
- jakie działania podejmują sklepy internetowe, aby bronić marż i klientów,
- kiedy obecność na chińskich platformach może być opłacalnym elementem strategii sprzedażowej.
Chińskie platformy e-commerce zmieniają zasady konkurencji
Wpływ chińskich platform e-commerce na polski rynek jest coraz bardziej widoczny. Model oparty na niskich cenach, szerokim asortymencie i intensywnych działaniach promocyjnych powoduje, że wielu sprzedawców musi na nowo przemyśleć swoją strategię sprzedażową. Z raportu Fulfilio „Marketplace czy własny sklep? Strategie sprzedaży e-commerce w Polsce” wynika, że 43 proc. firm działających w handlu internetowym zauważa wzrost presji cenowej ze strony chińskich platform. Jednocześnie 29 proc. przedsiębiorstw nie dostrzega takiego zjawiska, a 27 proc. wskazuje, że problem nie dotyczy ich kategorii produktowej.
– Chińskie platformy ustawiły dla wielu kategorii bardzo trudny punkt odniesienia. Szeroki wybór, niska cena i duża intensywność promocji sprawiają, że polskie sklepy muszą szukać przewag w innych obszarach. Coraz większe znaczenie mają marka, jakość obsługi oraz doświadczenie klienta – podkreśla Arkadiusz Filipowski, prezes zarządu Fulfilio.
Dodatkowym czynnikiem wpływającym na rynek jest rozwój nowych kanałów sprzedaży. Wejście TikTok Shop do Polski pokazuje, że handel internetowy coraz mocniej przenika się z mediami społecznościowymi i zakupami impulsowymi.
Słuchaj podcastu „E-commerce bez tajemnic”
Największą presję odczuwają branże moda, uroda i motoryzacja
Skala wpływu chińskich platform różni się w zależności od sektora. Według danych Fulfilio najmocniej konkurencję odczuwają firmy związane z częściami samochodowymi i handlem motoryzacyjnym. Aż 83 proc. respondentów z tej kategorii deklaruje wzrost presji cenowej. Wysokie wyniki odnotowano także w branży beauty oraz w segmencie modowym. W kategorii uroda i kosmetyki problem wskazało 57 proc. badanych przedsiębiorstw, natomiast w obszarze odzieży, obuwia i akcesoriów 53 proc.
Rosnąca konkurencja wymusza konkretne działania. Wśród firm, które odczuwają presję ze strony chińskich platform e-commerce, 35 proc. zwiększa inwestycje we własny sklep internetowy. Kolejne 34 proc. wzmacnia pozycjonowanie marki i ofertę premium. Po 31 proc. przedsiębiorców decyduje się na skracanie czasu dostawy lub korekty polityki cenowej. W praktyce oznacza to, że polskie firmy coraz częściej budują przewagę konkurencyjną poprzez obsługę klienta, dostępność produktów oraz kontrolę nad całym doświadczeniem zakupowym.
Dlaczego wiele polskich sklepów nie chce sprzedawać na chińskich platformach
Choć popularność chińskich platform stale rośnie, nie oznacza to masowego zainteresowania sprzedażą w tym kanale. Z raportu wynika, że 46 proc. e-sklepów nie planuje obecności na takich platformach. Dla porównania 21 proc. rozważa taki krok, a 12 proc. już prowadzi tam sprzedaż. Najczęściej wskazywaną przeszkodą jest brak dopasowania modelu sprzedaży do oferty firmy. Tę odpowiedź wybrało 32 proc. badanych. Niewiele mniej przedsiębiorców obawia się negatywnego wpływu na wizerunek marki oraz utraty postrzegania jakości premium.
Istotnym problemem pozostaje również rentowność. Jedna czwarta respondentów wskazuje na presję marżową i nieopłacalność sprzedaży. Dodatkowe obawy budzą kwestie prawne, podatkowe, regulacyjne oraz związane z odpowiedzialnością za produkty. Jednocześnie część firm dostrzega korzyści wynikające z obecności na platformach. Najczęściej wymieniane są możliwość dotarcia do nowych klientów, testowanie nowych rynków przy ograniczonych kosztach oraz sprzedaż nadwyżek magazynowych i końcówek kolekcji.
Przeczytaj również: AI zaczyna decydować, które produkty trafią do klientów. Wyniki raportu NielsenIQ
FAQ. Chińskie platformy e-commerce a polskie sklepy internetowe
- Czy Temu i Shein stanowią zagrożenie dla polskich e-sklepów?
Tak. Według raportu Fulfilio 43 proc. sklepów internetowych odczuwa wzrost presji cenowej związanej z działalnością chińskich platform. Największy wpływ widoczny jest w branży motoryzacyjnej, modowej oraz kosmetycznej. - Dlaczego polskie sklepy nie chcą sprzedawać na chińskich platformach?
Główne powody to obawy o rentowność, utratę wizerunku marki premium, kwestie prawne oraz niedopasowanie oferty do specyfiki tych kanałów sprzedaży. - Jak polskie firmy odpowiadają na konkurencję ze strony Temu i AliExpress?
Najczęściej inwestują we własne sklepy internetowe, poprawiają jakość obsługi klienta, wzmacniają markę i skracają czas realizacji zamówień. Coraz więcej firm stawia również na budowanie lojalności klientów zamiast konkurowania wyłącznie ceną. - Czy sprzedaż na chińskich platformach może być opłacalna?
Tak, ale głównie w określonych segmentach. Dobrze sprawdzają się produkty budżetowe, akcesoria, końcówki serii oraz asortyment przeznaczony do testowania nowych rynków i grup klientów. - Jaką rolę będzie odgrywał własny sklep internetowy w najbliższych latach?
Raport Fulfilio wskazuje, że własny sklep pozostaje strategicznym kanałem sprzedaży. Pozwala budować relacje z klientami, kontrolować doświadczenie zakupowe, gromadzić dane i skuteczniej chronić marżę.


